Wywiad z mgr Karolem Sabathem

Autor: Łukasz Czepiński
16 VII 2005


mgr Karol Sabath
mgr Karol Sabath

(ur. 1963 – zm. 2007)
Pracował w Muzeum Geologicznym Państwowego Instytutu Geologicznego i Muzeum Ewolucji Instytutut Paleobiologii PAN im. Romana Kozłowskiego. Był członkiem Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN, a także Society of Vertebrate Paleontology (tematy badawcze: gniazda i jaja dinozaurów, mongolskie tyranozaury, tropy dinozaurów z Polski). Karol Sabath był autorem licznych prac popularnonaukowych, przekładów artykułów, książek i filmów (współpracuje m.in. ze „Światem Nauki”, „Wiedzą i Życiem”, polską edycją „National Geographic” czy „Gazetą Wyborczą”. Był jednym z redaktorów „Acta Palaeontologica Polonica„, współtwórcą portali: www.ewolucja.org i www.paleontologia.pl. Działał również w serwisie Dinozaury.com!, gdzie był współautorem wielu tekstów, wspierał, pomagał, wprowadzał korekty. Współpracował także z wieloma innymi wydawnictwami prasowymi i książkowym. Specjalizował się w tematyce paleontologicznej i biologii ewolucyjnej.


Jakie były Pana największe marzenia z dzieciństwa?
Nie pamiętam dokładnie (zresztą nie byłem typem marzyciela ani kogoś stawiającego sobie dalekosiężne ambitne cele, raczej liczyłem na to, że kiedyś dowiem się więcej o świecie), ale myślę, że serial ” Wędrówki z dinozaurami” oraz rozwój komputerów znacznie wykroczyły poza to, co sobie wyobrażałem na temat przyszłości i z czym dane mi się będzie zetknąć.

Czy trudno zostać paleontologiem?
Chyba nie. Można studiować geologię lub biologię i uzupełnić „brakujące” przedmioty na drugim wydziale.

Gdzie Pan studiował paleontologię? Jak Pan wspomina te czasy?
Studiowałem na Uniwersytecie Śląskim biologię na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska w Katowicach i w ramach Indywidualnego Toku Studiów wybrane przedmioty geologiczne na Wydziale Nauk o Ziemi w Sosnowcu. Studia skończyłem z wyróżnieniem. Magisterium zrobiłem zresztą w Katedrze Fizjologii Człowieka i Zwierząt. Jak chyba wszyscy, mam sentyment do czasów studenckich, a najmocniej wbił mi się w pamięć strajk okupacyjny na pierwszym roku, który był okazją do szybkiej integracji studentów (i kadry nauczającej). Później przyszedł stan wojenny, ale już byliśmy dość zżyci. Nauka była wtedy odskocznią od dość ponurej rzeczywistości dookoła.

Czy uważa Pan, że poziom nauczania paleontologii w Polsce jest wysoki?
Trudno mi obiektywnie oceniać (sam prowadziłem zajęcia z paleontologii kręgowców na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego)… Wydaje mi się, że w porównaniu z poziomem światowym jest nie gorszy niż na innych kierunkach.

Jaka jest najlepsza Pana zdaniem uczelnia kształcąca w tym kierunku w Polsce?
Nie podejmuję się podać rankingu. Znam tylko „od środka” UŚ i UW – oba mają dość dobre notowania. O innych ośrodkach nie wiem na tyle, by je porównywać.

Czy w Polsce jest dużo studentów na takim wydziale?
Nie ma oddzielnych wydziałów paleontologicznych. Zwykle na wydziałach geologii czy biologii na roku są pojedyncze osoby, które chcą się specjalizować w paleontologii.

Kogo uważa Pan za swój największy autorytet w paleontologii?
Profesor Zofię Kielan-Jaworowską – zarówno ze względu na niekwestionowany dorobek badawczy, jak i jako człowieka. Jako osiemdziesięciolatka wciąż imponuje energią i aktywnością naukową. Także inni badacze pierwszej powojennej generacji „warszawskiej szkoły paleontologicznej”, uczniów prof. Romana Kozłowskiego, jak prof. Halszka Osmólska, prof. Adam Urbanek, czy prof. Teresa Maryańska, to osoby imponujące zarówno wiedzą naukową, jak i ogólną inteligencją, specyficznym poczuciem humoru itp.

Kiedy paleontologia pojawiła się w Polsce i kto był jej prekursorem?
W I połowie XIX wieku zapoczątkowali ją niemieccy uczeni zatrudnieni w Wilnie (Ludwig Bojanus i Eduard Eichwald, którzy opisali tura i ssaki plejstoceńskie), Gdańsku (G.K. Berendt i W. Koch, zajmujący się bursztynem i inkluzjami w nim), Kielcach i Warszawie (Georg Gottlieb [Jerzy Bogumił] Push sprowadzony przez S. Staszica, autor pierwszej monografii o paleontologii Polski – 1837), Wrocławiu (Ferdinand Roemer). Z polskich badaczy XIX-wiecznych warto wymienić Józefa Siemiradzkiego (badacza jurajskich amonitów i gąbek, działającego w Krakowie i Lwowie). Paleontologią jako uboczną specjalnością zajmował się też znany geolog i mineralog Ludwik Zejszner z Krakowa. Pod koniec XIX wieku zaczęła się rozwijać paleontologia w Warszawie, za sprawą uczonych rosyjskich, takich jak Władimir Amalicki i Dymitr Sobolew. Rozwój rodzimej paleontologii zaczął się jednak na dobre dopiero po odzyskaniu niepodległości. Artykuły na temat dawnej i nowszej historii polskiej paleontologii można znaleźć w 1. numerze biuletynu „Ewolucja” i w Poczcie Geologów Polskich na stronach Muzeum Geologicznego PIG.

Kiedy Pan wyjechał na swoją pierwszą ekspedycję paleontologiczną i gdzie?
Nie jestem typem terenowego badacza. Jeżdżę więc raczej mało. Byłem na dwutygodniowej wyprawie na Gobi, przy okazji wyjazdu badawczego do Mongolii; miałem też okazje odwiedzić kredowe i jurajskie stanowiska paleontologiczne w Kanadzie (Alberta), Stanach Zjednoczonych (Utah), Francji (Prowansja) i Hiszpanii (Katalonia).

Czy takie ekspedycje są często organizowane?
W Polsce raczej nie. Obecnie nasze głównie zagraniczne wyprawy koncentrują się wokół polskich baz polarnych w Arktyce i Antarktyce.

Skąd zdobywa się pieniądze na takie wyprawy?
Z grantów badawczych, czasem ze współpracy międzynarodowej.

Jaki jest określony plan zajęć na takich ekspedycjach?
To zależy. W przypadku np. ekspedycji na Gobi poszukiwania prowadzi się głównie wczesnym przedpołudniem i późnym popołudniem, z przerwą na najgorętszą porę dnia. Więcej o życiu na wyprawach można poczytać np. w książkach Z. Kielan-Jaworowskiej i Macieja Kuczyńskiego o Polsko-Mongolskich Wyprawach Paleontologicznych.

Jak długo trwają przygotowania do takiej ekspedycji?
Kilka miesięcy.

Z jakich ludzi powinien składać się każdy zespół badaczy?
To zależy od celu wyprawy, jej wielkości i specyfiki terenu. Zwykle są w niej geolodzy (sedymentolodzy, stratygrafowie), paleontolodzy różnych specjalności, często także np. zoolodzy czy botanicy, a ponadto kierowcy, lekarze, personel techniczny itp. Wszyscy muszą oczywiście mieć predyspozycje zdrowotne i psychiczne do męczącej pracy w zespole.

Czy odkrył Pan jakiś nowy gatunek organizmów wymarłych?
Nie. Ale przyczyniłem się do obrony zasadności używania nazwy rodzajowej Tarbosaurus

Czy nazwałby Pan odkrytego przez siebie dinozaura własnym nazwiskiem?
Na pewno nie. I chyba żaden naukowiec nie nazwał żadnego organizmu na swoją cześć.

Czy ma Pan swoją prywatną kolekcję skamieniałości, jeśli tak to z których okazów jest Pan najbardziej dumny?
Nie mam. Uważam, że miejsce okazów naukowych jest w skatalogowanych zbiorach naukowych. Prywatnie można zbierać znaczki 🙂

Gdzie w Polsce najlepiej szukać skamieniałości dinozaurów?
Są szanse natknięcia się na skamieniałości tropów dinozaurów w jurze świętokrzyskiej. Ale pamiętajmy, że są one chronione.

Gdzie w Polsce znajdują się miejsca w których można podziwiać szkielety dinozaurów?
W Muzeum Ewolucji PAN w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Pojedyncze, niewielkie okazy są też w Muzeum Ziemi PAN w Warszawie i w AGH w Krakowie.

Co uważa Pan za swój największy sukces zawodowy?
Opracowanie wielkiej kolekcji jaj dinozaurów z Mongolii, przywiezionych przez polsko-mongolskie wyprawy paleontologiczne.

A co za swoją największą porażkę?
Pewnie to, że wbrew naciskom życzliwego otoczenia nie ciągnie mnie do doktoratu…

Jaki jest Pana ulubiony dinozaur i dlaczego?
Nie mam jednego ulubionego dinozaura. Ciekawe wizualnie sa rogate i kaczodziobe, a z innych względów fascynują teropody.

Czy śnią się Panu czasem dinozaury?
Chyba nie. Nie pamiętam swoich snów.

Jaki okaz szkieletu dinozaura wywarł na Panu największe wrażenie?
Chyba brachiozaur z Muzeum Humboldta w Berlinie. Ale podobał mi się też tyranozaur w Filadelfii, inny okaz (Black Beauty) w Edmonton, stojący dęba barozaur w Nowym Jorku. Najdziwniej wyglądał wielki tarbozaur przycupnięty w za niskiej sali byłego Muzeum Lenina w Ułan Bator.

Jakie zabawne zdarzenie z kariery zawodowej mógłby Pan opisać?
Trudno mi przypomnieć sobie coś ściśle zawodowego w tej kategorii. Zdarzało mi się zabawiać kolegów na sympozjum paleologicznym tłumaczeniem artykułu z gazety z katalońskiego na angielski (podobno nieźle mi szło, choć katalońskiego nie znam). „Zabawny” był smak „cagan archi” – sfermentowanego napoju mlecznego – jaki degustowałem w jurcie na Gobi…

Jeśli miałby Pan określić siebie jako dinozaura, to który „straszny jaszczur” by do Pana najbardziej pasował?
Chyba jakiś ociężały zauropod 🙂

Jakie ma Pan zdanie na temat wyginięcia dinozaurów, którą teorię Pan popiera?
Wydaje mi się, że zbiegło się wiele przyczyn (długoterminowy spadek poziomu morza, wulkanizm dekański itp. i nagłe upadki planetoid). Chyba dopiero kumulacja tych kryzysów przekroczyła zdolności adaptacyjne ekosystemów kredowych.

Jakie są Pana plany na najbliższą przyszłość?
Przyjrzenie się obradom sierpniowego kongresu ESEB (Europejskiego Towarzystwa Biologii Ewolucyjnej) w Krakowie w sierpniu, udział we wrześniowym Festiwalu Nauki w Warszawie, doglądanie rekonstrukcji przez Martę Szubert szkieletu dorosłego tarbozaura dla Muzeum Ewolucji, wyjazd na październikowe sympozjum ichnologiczne w Hiszpanii i Francji, przygotowanie do druku współautorskiego artykułu rozwijającego referat wygłoszony na sympozjum z okazji stulecia T.rex w Dakocie Południowej, trochę tłumaczeń. Może uda mi się coś popularnonaukowego napisać lub zilustrować, choć zwykle brak czasu przeważa nad dobrymi chęciami.

Co na zakończenie zechciałby Pan przekazać najmłodszym fanom paleontologii i dinozaurów?
Życzenia wielu poznawczych olśnień przy okazji poznawania pradziejów życia na Ziemi. I udanych wakacji…